ANDRZEJ PRÓSZYŃSKI
MARS
NIENAUKOWO O RZECZACH INTRYGUJĄCYCH
Zbliżona wersja PDF: Zamordowana planeta, Informator 286, str. 34-38


Świat po katastrofie

     Nie wiadomo dlaczego od zawsze Mars fascynował ludzi. W starożytnym Egipcie był nazywany Czerwonym Horusem, poświęcony mu był najstarszy pomnik ludzkości - Sfinks. Przekonanie o istnieniu Marsjan jest pewnie równie stare, natomiast w czasach nowożytnych przybrało ono wręcz kształt obsesji. Kiedy w wyniku lotów bezzałogowych okazało się, że planeta nie spełnia pokładanych w niej nadziei, Stanisław Lem zawyrokował (w opowiadaniu Ananke), że Mars jest świnią. Większość entuzjastów nie złożyła jednak broni: być może życie było kiedyś na Marsie, a obecnie ukryło się pod powierzchnią... być może są nawet Marsjanie. Rzeczywiście, kiedyś na Marsie była płynąca woda, była więc też atmosfera i prawdopodobnie większe zbiorniki wodne. Dlaczego to się zmieniło, spróbuję wyjaśnić poniżej.
     Obserwujemy obecnie ogromne zainteresowanie Marsem i jego kolonizacją. Jest to o tyle tajemnicze, że nikt nie próbuje zasiedlać Antarktydy, na której warunki są o niebo lepsze, a i koszta byłyby nieporównanie niższe. Co prawda Antarktydy nie da się terraformować, co być może udałoby się nam uczynić z Marsem, ale to też teoria składająca się głównie z pobożnych życzeń. Co więc takiego jest w Marsie, że nie możemy mu się oprzeć?
Dwie półkule Marsa - "impaktowa" i "sejsmiczna"
     Spójrzmy na mapę fizyczną Marsa powstałą dzięki pomiarom laserowym z orbity (MOLA - Mars Orbiter Laser Altimeter).  Skala wysokości obejmuje zakres od -7 km (kolor ciemnoniebieski) do 27 km (kolor biały) - licząc od umownego poziomu zerowego, jest więc większa, niż na Ziemi.
     Górna (z grubsza południowa) półkula jest usiana kraterami uderzeniowymi z efektowną niecką Hellas (ciemny błękit), największym kraterem Układu Słonecznego. Dolna natomiast (z grubsza północna) ma charakter sejsmiczny. Znajdujące się tam wulkany tarczowe są 10-100 razy większe od ziemskich.
Wyraźna linia podziału (Line of Dichotomy) jest nachylona pod kątem około 35 stopni względem równika.
     Dokładnie naprzeciwko niecki Hellas leży region Arcadia z płaskim wulkanem tarczowym Alba Patera o średnicy 1600 km i wysokości 6 km (czerwień przechodząca w brąz). Bliżej równika leżą (w kolorze białym): Olympus Mons - wulkan o powierzchni Arizony i wysokości 27 km, wulkany regionu Tharsis (Ascraeus Mons, Pavonis Mons, Arsia Mons), który jako całość jest wypiętrzony na wysokość 7 km - i gigantyczna szczelina ryftowa Valles Marineris o długości 4500 km i głębokości dochodzącej do 7 km.
     Wszystko wskazuje na to, że Mars miał pecha: otrzymał potężne uderzenie od południa. Największa asteroida roju wybiła krater Hellas i zburzyła równowagę tektoniczną Marsa. Materiał płaszcza został wypchnięty na powierzchnię po drugiej stronie globu poprzez liczne otwory wulkaniczne, powstało także olbrzymie boczne pęknięcie - rów Doliny Marinerów.
     Czy to właśnie wtedy Mars stracił swoją atmosferę? Wydaje się to dość prawdopodobne. Zapewne w krótkim czasie Mars przekształcił się z planety mającej powietrze, wodę i być może życie w taki glob, jaki znamy obecnie - zamordowaną planetę, jak nazwał ją Graham Hancock (Tajemnica Marsa, 1998).
     Jako źródło bombardowania Marsa astronom Thomas Van Flandern zaproponował w 1978 r. planetę, która eksplodowała w miejscu obecnego pasa asteroid. Jest to tak zwana Hipoteza EPH (Exploded Planet Hypothesis), choć dziwnie kojarzy mi się ona ze znacznie starszym pomysłem, w którym rozbitą planetę nazwano Faetonem. Teoria ta została później zmodyfikowana w ten sposób, że przyczyną wybuchu miało być zderzenie dwóch planet, przy czym Mars był księżycem jednej z nich. Na tamtym etapie jedynym argumentem była gęstość Marsa, pod względem której bardziej przypomina on nasz Księżyc czy satelity Jowisza, niż planety typu ziemskiego. Natomiast ostatnio teoria ta uzyskała mocne poparcie ze strony bezpośrednich badań Czerwonej Planety i przybrała kształt, który nadali jej Richard C. Hoagland i Michael Bara, związani z organizacją The Enterprise Mission.
     Teoria pływów powyższych dwóch autorów zwraca uwagę na fakt, że dwa antypodyczne obszary Marsa, Tharsis oraz Arabia (na północ od Hellas), są, po pierwsze, silnie wypiętrzonymi wyżynami, a po drugie, są zbudowane ze skał, które formowały się w środowisku wodnym. Interpretuje się to w ten sposób, że Mars stał się w pewnym momencie swojej historii (ok. 500 mln temu) satelitą  Planety V, który w wyniku pływów zsynchronizował swój ruch wirowy z obiegowym, a więc był (podobnie jak nasz Księżyc) zwrócony do planety stale tą samą stroną. Stąd wypiętrzenia marsjańskiego gruntu i pokrywającego go oceanu po stronie Planety V i przeciwnej do niej. Zderzenie z hipotetyczną Planetą K (ok. 65 mln lat temu) uwolniło Marsa, powodując zapadnięcie wypiętrzeń (świadectwem tego są "rowy" wokół Tharsis i Arabii), spłynięcie oceanów (czego ślady też można zaobserwować) oraz zmianę nachylenia osi obrotu i prędkości wirowania. Jedna z półkul, zwrócona w stronę kolizji, została zbombardowana, co dało rezultat, o którym pisałem powyżej. Oba etapy tak rozumianej historii Marsa przedstawiają poniższe ilustracje, pochodzące z artykułu spółki Hoagland-Bara.
Mars jako satelita Planety V, wypiętrzenia Tharsis i Arabia
Zderzenie planet K i V, uwolnienie Marsa
     Powyższa teoria wywołuje przynajmniej dwa interesujące skojarzenia. Po pierwsze, 65 mln lat temu również Ziemia doznała poważnego uszczerbku: asteroida o średnicy ok. 10 km spadła w okolicy dzisiejszego półwyspu Jukatan kończąc erę mezozoiczną i dominację dinozaurów. Czyżby był to odprysk kolizji marsjańskiej? Po drugie, scenariusz wydarzeń przywodzi na myśl powstanie Ziemi według teorii Sitchina, o której piszę w dziale Księżyc. Czyżby winowajcą również tutaj była planeta Nibiru, występujaca pod kryptonimem Planeta K? W każdym razie umiejscowienie rejonu wydarzeń dopuszcza taką możliwość.
     Czy 65 mln lat temu (jeśli czas katastrofy odczytano właściwie) mogli być jacyś Marsjanie? To na pewno bardzo mało w skali geologicznej, zaledwie "wczoraj", więc dlaczego nie? Być może część Marsjan po katastrofie schroniła się na Ziemi. Być może nawet jesteśmy ich potomkami - w takim razie obecny boom marsjański byłby całkiem zrozumiałą chęcią powrotu do utraconej Ojczyzny i przywrócenia jej dawnej świetności. Czy czujecie się Państwo Marsjanami? Bo ja trochę tak.
     Podchodząc do sprawy nieco poważniej, zwróćmy uwagę na pewną interesującą zależność. Otóż doba na Marsie jest niewiele więcej niż pół godziny dłuższa od ziemskiej, z kolei u człowieka odciętego od wpływów zewnętrznych rytm dobowy wydłuża się nieco, upodobniając się do rytmu marsjańskiego. Nie przesądzając niczego dodam, że czysto ziemskie wytłumaczenie tego fenomenu też jest możliwe, choć mocno dyskusyjne (zobacz ostatnią część artykułu Księżyc).


Słynne oblicze


     Pewnie wszyscy słyszeli o twarzy widniejącej na powierzchni Marsa w regionie Cydonii (szerokość areograficzna Alba Patera, prawy skraj przedstawionej powyżej północnej półkuli). Johannes von Buttlar twierdzi nawet (Życie na Marsie, 1987), że podobnych twarzy odkryto około dziesięciu (?!). Zdjęcie tej, o której mówimy, zostało znalezione przypadkiem w archiwum zdjęć przesłanych przez sondy Viking w 1976 r. i natychmiast stało się sensacją, tym bardziej, że na innych zdjęciach tego obszaru, ok 15 km dalej, daje się zauważyć jakby piramidy, częściowo zrujnowane.

Słynne zdjęcie z 1976 roku

     Wyobraźnia została skutecznie pobudzona (jak na obrazie poniżej). Motyw marsjańskiej twarzy wykorzystał np. Brian de Palma w swoim filmie Misja na Marsa (Mission to Mars, 2000). Napisano niezliczoną ilość książek...



     Minęło kilkadziesiąt lat, zanim ponownie sfotografowano region Cydonii. I znów, jak u Lema, Mars okazał się świnią. Jednak nie dla wszystkich. Zwolennicy teorii spiskowych twierdzą oczywiście, że zdjęcia zostały sfałszowane, co wydaje się wysoce nieprawdopodobne, choć istnieją dowody
pewnych retuszów - pytanie, czy zamierzonych (zobacz). Myślę jednak, że współczesne, dokładne fotografie zachowały coś z aury pierwszego wizerunku. Czyż nie tak mogłoby wyglądać marsjańskie oblicze po przejściu nawałnicy zmieniającej totalnie całą powierzchnię Marsa? Zwłaszcza jeśli wiemy, że fala uderzeniowa nadeszła z prawej strony zdjęcia? Oceńcie to Państwo sami.

Zdjęcie z 2001 roku (NASA/JPL/Malin Space Science Systems)

     Inne interpretacje i rekonstrukcje Twarzy zawiera strona internetowa The Enterprise Mission, można się z nimi zapoznać również tutaj.


Zagubiony spodek i inne osobliwości

     Krater Happy Face (po lewej), położony na skraju ogromnego krateru uderzeniowego Argyre (na zachód od Hellas), jest często używany przez NASA do dyskredytowania Marsjańskiej Twarzy. Innym interesującym obiektem jest niecka w kształcie serca (po prawej) na wschodnim zboczu wulkanu Alba Patera. Na Marsie jest więcej takich "zabawowych" obiektów.
Happy Face From Mars, With Love
     Inną sprawą są domniemane artefakty, których sporą ilość ujawnia między innymi The Enterprise Mission, oficjalna strona Richarda C. Hoaglanda. Jeden z nich, "zagubiony spodek", czy też bardziej oficjalnie "Hoagland UFO", prezentuję poniżej. Jeszcze lepsze (poddane obróbce) zdjęcie tego obiektu można zobaczyć na stronie zatytułowanej UFO Resource Center.